Tak się składa, że przebywam aktualnie na delegacji w Starachowickim zakładzie produkującym autobusy MAN Bus Sp. z o. o. Szukając w Internecie informacji na temat historii tego zakładu, produkującego kiedyś powszechnie znane ciężarówki Star, natrafiłem na stronę Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność w Starachowicach. Z ciekawości ściągnąłem najaktualniejszą (z dnia 2 lutego 2010 r.) zakładową gazetkę Wiadomości Związkowe, w której zainteresował mnie artykuł Obłędna rządza pomnażania (sic!). Pomijam już błąd w tytule, który znalazł się na pierwszej stronie owego pisma, jednakże najbardziej przykuła mnie jego treść i zasugerowane w niej wnioski.
W pełnym pytań bez odpowiedzi wstępie, autor, Pan Jan Seweryn próbuje uzmysłowić nam, że dzisiejsza żądza nabywania doprowadza do swoistych negatywnych abstrakcji konsumenckich:
Niejednokrotnie jest jednak tak, że wykonujemy pracę czy świadczymy usługi, bez których z powodzeniem ludzie mogliby się obyć, bo są one w zasadzie do niczego niepotrzebne. Jednak jakaś moda czy narzucony styl życia powoduje, że jest popyt na dany towar czy dane usługi.
Pytanie moje brzmi, czy to rzeczywiście jest zła wiadomość? Skoro istnieją ludzie, którzy przykładowo kupują tylko różowe auta, i którzy są wstanie zapłacić za nie więcej, niż za zwykły samochód, to dlaczego nie skorzystać na tym i zacząć produkować dany produkt. Przecież stworzone zostałyby nowe miejsca pracy, o co tak walczą Związki Zawodowe.
W następnej części artykułu można przeczytać, iż przedsiębiorstwa dążą do minimalizacji kosztów produkcji, często kosztem pracownika:
I tu powstaje problem, bo w zasadzie wszelkie możliwości zmniejszania ceny poprzez ulepszanie produkcji zostały już dokonane. Pozostało tylko zwiększenie wydajności i ograniczenie uczestnictwa człowieka w procesie produkcji i świadczeniu usług.
Nie wiem skąd Pan Seweryn posiada, tak rozległą i wszechstronną wiedzę, jednakże wydaje mi się, iż sposób oraz możliwości na zmniejszenie kosztów produkcji jest na pewno wiele (i ciągle odkrywane są nowe). Fakt, mogą się one wiązać z redukcją pracowników, lecz otwiera to, także nowe miejsca pracy. W niektórych sprawach trzeba myśleć globalnie, należy unikać spostrzeżeń z własnego punktu widzenia. Jeżeli przykładowo w danej firmie zamiast dziesięciu pracowników zostanie zamontowany specjalny robot produkcyjny, to jednak zakład, który zajmuje się wytwarzaniem takich maszyn oraz firmy serwisowe zwiększą swoje zyski i będą mogły zatrudnić więcej pracowników.
Następnie autor sugeruje, iż automatyka produkcji związana jest nie tylko z mniejszą ilością etatów, ale również ze zmniejszaniem zarobków osób już zatrudnionych:
W ostatnich latach daje się zaobserwować, że sposoby te są stosowane łącznie to znaczy, że gdzie tylko można automatyzuje się produkcję i usługi a tam gdzie nie jest to możliwe dąży się do zwiększania wydajności pracowników przy jednoczesnym jak największym zaniżaniu ich płacy.
Wydaje mi się, że są to puste słowa, niepoparte żadnymi argumentami. Wystarczy zajrzeć do danych statystycznych GUS, by dowiedzieć się, że:
Źródło: http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1630_PLK_HTML.htm
W tym przypadku liczby mówią same za siebie i dalszy komentarz wydaje się być zbędny. Skąd zatem wzięło się owe nieszczęsne stwierdzenie w artykule Pana Seweryna? Ciężko jest to stwierdzić. Zważywszy, że w samym MAN Bus sp. z o. o., ciężko jest się dopatrzeć zmniejszenia wynagrodzeń.
Kolejne zdanie wieńczące tekst Pana Seweryna jest niemalże złowieszczym proroctwem, które zagraża każdemu, kto zamierza pomnażać swój kapitał i być coraz bogatszym:
Niestety ci, którzy pomnażanie swoich dochodów stawiają ponad wszystko brną w ślepą uliczkę nie zważając na drugiego człowieka jak również na to, że zgromadzonych majątków nigdy nie będą w stanie spożytkować.
Jestem wstanie zrozumieć oburzenie Prezesa Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność w Starachowicach, gdyż sam jestem przeciwny wyzyskowi ludzkiemu, jaki ma miejsce w wielu krajach na świecie, którego częstym prowodyrem są znane i rozpoznawalne koncerny, jednakże warto zwrócić uwagę, że występuje on w państwach, gdzie kapitalizm, wolny rynek czy liberalna polityka gospodarcza są nikomu nie znane, bądź uważane za złe nawyki państw zachodnich i USA.
Nie możemy wymagać od innych, kimkolwiek są – czy to właścicielem sklepu czy wielkiego koncernu – aby czynili oni rzeczy nieopłacalne dla własnego przedsiębiorstwa względem jego pracowników. Każdy zakład produkujący bądź świadczący usługi musi dostosowywać się do wszelkim zmian technologicznych, trendów nabywczych i wielu innych czynników. Zawsze znajdzie się ktoś poszkodowany, nie można tego uniknąć; można za to przewidzieć takie wydarzenia i zawczasu odpowiednio się na nie przygotować. Nieugięta walka związków zawodowych, choć ideologicznie wydaje się słuszna i potrzebna doprowadza do sytuacji, kiedy nierentowne zakłady są finansowane przez państwa i, które w rzeczywistości opłacane są przez ich obywateli. Nie można inwestować w coś, co jest nieopłacalne, bo doprowadzi to do zadłużeń i bankructwa.
Oryginalny tekst artykułu dostępny na stronie związku zawodowego znaleźć można tutaj: http://nszz.cal.pl/wiadomosciz/222.pdf